Co "boli" fotografa
Fotografa " boli" brak zrozumienia dla elementów składowych jego pracy :)
Fotografa " boli" traktowanie po macoszemu :)
Fotografa "boli" kiedy wysyła treści w pełni wyczerpujące konkretne zapytanie, a odbiorca - nie przeczyta i ciągle pyta :)
Fotografa...fotografa właściwie to nie boli, fotografa, to...... ;)
...Dzień dobry, jestem fotografem wykonuję "wolny zawód"...Coraz
częściej dostrzegam u odbiorców, zwiększoną świadomość w odbiorze zdjęć.
To bardzo cieszy :)...Jeżeli pójdziemy w tym kierunku, fotografia
przestanie przegrywać z dmuchanymi zamkami :)
Kiedy
słyszymy, że ktoś pracuje w fabryce, w szpitalu, w kopalni
itp...pierwsza nasza myśl dotyczy wysiłku, jaki dana osoba wkłada w wykonywane zadania. Czy oznacza to, że inne zawody, " garniturowe", " branże IT", kosmetyczne...krótko - WSZYSTKIE INNE...nie powodują
zmęczenia fizycznego, psychicznego ? OCZYWIŚCIE, ŻE TAK...Nie mamy
potrzeby spacerować po obcej przestrzeni, poddawać analizie jakie
spustoszenie w organizmie powoduje praca innych. Nie oznacza to jednak,
że nie oceniamy...I właśnie ta wystawiona ocena, bez uprzedniego procesu
badawczego, powoduje krzywdę mniejszą, większą.
Fotografów i ich
sposobu pracy jest tyle, co odmian pieczywa na sklepowych półkach i każdy ma swoje grono zwolenników. Jak w muzyce, jedni lubią Zenka inni
Peytona Parrisha. Co boli NAS, ambitnych, bawiących się grafiką tam,
gdzie naturalnym sposobem nie dało się uzyskać wymarzonego efektu...?
ignorancja.
Kupując produkt w sklepie, któremu przypisany jest
konkretny kod i cena - nie negocjujemy ceny. Z fotografem cenę
negocjować chcemy...dlaczego ? BO MY TWORZYMY i nasz cennik może być
PŁYNNY ?
Każda sesja jest inna, każdej towarzyszy
niewiadoma...powtarzalność - tylko tematycznie. Lubię sarkazm, taki zdrowy, wyważony :) Wmontowałam szczyptę w tekst poniżej, ale tylko...szczyptę ;)
Zaczynasz od budowania w głowie historii sesji, dalej - anturaż, kostiumy, atrybuty bohatera
zdjęcia. Światło - może być doskonałe dzisiaj...jakie będzie jutro ? jakie będzie ZA MINUTĘ ? - wie tylko Matka Natura. Złe światło równa się
spory problem. Zakładamy, że mamy wszystko co potrzebne do wykreowania
postaci, pakujemy kilogramy do samochodu, im więcej elementów, tym
większa powinna być przestrzeń bagażowa...masz - cudownie, nie masz - okrajasz zbiór przedmiotów, improwizujesz. Jesteśmy na miejscu - " wiatr
wieje z dobrej strony", wszystko idzie jak po maśle...Jesteśmy
aniołami ;) więc natura nam pomaga, Dojazd, sesja, powrót - wszystko w tempo, czyli mamy jakieś 3 godziny, bez uwzględniania wcześniejszych
przygotowań. Z nimi zrobi się...bądźmy łaskawi - 4,5 - 5 godzin. Mamy
materiał, wracamy do domu, w baku woda, fotograf przecież ma przywileje,
nie tankuje na stacji. Dom fotografa też jest inny - sprząta się
sam...wróóóć, on kompletnie nie absorbuje zanieczyszczeń, więc nie ma
potrzeby go oporządzać...Dzieci fotografów, grafików itd, od
najmłodszych lat, potrafią już o siebie zadbać, nie wyłączając
przygotowania posiłków...Zrzucamy nasze " szoty"...Godzinna sesja w plenerze, w przeliczeniu na klatki - w dziesiątkach.
Wybieramy...zaznaczmy...obrabiamy. Jako, że jak wspomniałam, jesteśmy
wyjątkowi. Program graficzny nie ma miesięcznego abonamentu...nie dla nas
:) Wrzucamy zdjęcia do " darmowego " programu i zaczynamy się
relaksować, przy pieczołowicie wyselekcjonowanej liście utworów. Jeśli
mamy dzieci, to jak nadmieniłam - to NASZE dzieci, wyjątkowe ;) mówią
szeptem, znikają z naszej przestrzeni, nie zakłócają naszego
spokoju...Na jedno zdjęcie X minut, wszystko zależy od ilości poprawek
jakie należy nanieść...Przy 5 minutach na zdjęcie, w godzinę mamy ich
12, 2 godziny - 24 i tak dalej i tak dalej...Ale zaraz, zaraz - 8
godzinny czas pracy powoli dobiega końca...Materiał nie jest skończony - nie ma znaczenia, klient zrozumie ;) Nie pijemy, nie jemy, żyjemy
dzięki promieniom słonecznym, a energię pozyskujemy z przestrzeni
kosmicznej. Skończyliśmy materiał ( zakładam jednak, że się udało ),
miniatury wysyłamy do klienta...czekamy na dokonanie wyboru. Ile czekamy
? ile trzeba :) Mamy to...wysyłamy do druku, czekamy. Pamiętajcie,
że JESTEŚMY WYJĄTKOWI :) nie płacimy za przesyłkę, za opakowanie, za
dowóz, reasumując - "szlachta nie płaci za nic" :) THE END.
Zdjęcia. wiemy już, że robią się same, a co wchodzi w ich części składowe ? Amortyzacja sprzętu,
pojazdu, paliwo, szkolenia, nocleg, abonament miesięczny, itp. dalej - wydruk. No właśnie, co z nim...dlaczego
proponujemy wydruk ? " na pewno zarabiająi na wydruku" :)). W sytuacji, kiedy na naszym podglądzie kolor czerwony jest czerwony, zieleń jest
zielenią, a lazur, lazurowy - mój wydruk te kolory zachowa. Dlatego też wręczam
Wam lazurowy lazur :) i wiem, że w świat nie pójdzie informacja, " że
zdjęcie do wyjątkowych nie należy, ze względu na kolory :)
Jeśli
jesteśmy wziętymi fotografami, na dzień kolejny mamy przewidzianą
następną sesję...cały proces twórczy zaczyna się od nowa...z otrzymanym w ramach rozwoju twórczych jednostek sprzętem, jedziemy na kolejną
sesje... :)
Ta dauuuu ;)...Dla tych, którzy poświęcili swój cenny
czas i przebrnęli przez powyższą treść - duże brawa :) W celu rozwiania
wątpliwości. Bycie fotografem, kreowanie, tworzenie, gimnastykowanie się
w celu uzyskania najlepszego kadru, zaciskanie zębów mimo .....to
wszystko jest cudowne. Bywa, że świecą mi się oczy, kiedy widziałam
jedno, a w kadrze pojawiły się dodatkowe emocje...element nieoczywisty, a tak ważny...Są też historie, gdzie jestem przekonana, że klatka będzie
nietuzinkowa, a po zrzuceniu na dysk komputera, okazuje się, że jej
magia wymaga jednak podrasowania...To nie jest "żalpost". Gwoli
ścisłości...za chleb płacimy tyle co wszyscy...za masło - również :).
...Dzień dobry, jestem fotografem wykonuję "wolny zawód"...Coraz
częściej dostrzegam u odbiorców, zwiększoną świadomość w odbiorze zdjęć.
To bardzo cieszy :)...Jeżeli pójdziemy w tym kierunku, fotografia
przestanie przegrywać z dmuchanymi zamkami :)
Kiedy
słyszymy, że ktoś pracuje w fabryce, w szpitalu, w kopalni
itp...pierwsza nasza myśl dotyczy wysiłku, jaki dana osoba wkłada w wykonywane zadania. Czy oznacza to, że inne zawody, " garniturowe", " branże IT", kosmetyczne...krótko - WSZYSTKIE INNE...nie powodują
zmęczenia fizycznego, psychicznego ? OCZYWIŚCIE, ŻE TAK...Nie mamy
potrzeby spacerować po obcej przestrzeni, poddawać analizie jakie
spustoszenie w organizmie powoduje praca innych. Nie oznacza to jednak,
że nie oceniamy...I właśnie ta wystawiona ocena, bez uprzedniego procesu
badawczego, powoduje krzywdę mniejszą, większą.
Fotografów i ich
sposobu pracy jest tyle, co odmian pieczywa na sklepowych półkach i każdy ma swoje grono zwolenników. Jak w muzyce, jedni lubią Zenka inni
Peytona Parrisha. Co boli NAS, ambitnych, bawiących się grafiką tam,
gdzie naturalnym sposobem nie dało się uzyskać wymarzonego efektu...?
ignorancja.
Kupując produkt w sklepie, któremu przypisany jest
konkretny kod i cena - nie negocjujemy ceny. Z fotografem cenę
negocjować chcemy...dlaczego ? BO MY TWORZYMY i nasz cennik może być
PŁYNNY ?
Każda sesja jest inna, każdej towarzyszy
niewiadoma...powtarzalność - tylko tematycznie. Lubię sarkazm, taki zdrowy, wyważony :) Wmontowałam szczyptę w tekst poniżej, ale tylko...szczyptę ;)
Zaczynasz od budowania w głowie historii sesji, dalej - anturaż, kostiumy, atrybuty bohatera
zdjęcia. Światło - może być doskonałe dzisiaj...jakie będzie jutro ? jakie będzie ZA MINUTĘ ? - wie tylko Matka Natura. Złe światło równa się
spory problem. Zakładamy, że mamy wszystko co potrzebne do wykreowania
postaci, pakujemy kilogramy do samochodu, im więcej elementów, tym
większa powinna być przestrzeń bagażowa...masz - cudownie, nie masz - okrajasz zbiór przedmiotów, improwizujesz. Jesteśmy na miejscu - " wiatr
wieje z dobrej strony", wszystko idzie jak po maśle...Jesteśmy
aniołami ;) więc natura nam pomaga, Dojazd, sesja, powrót - wszystko w tempo, czyli mamy jakieś 3 godziny, bez uwzględniania wcześniejszych
przygotowań. Z nimi zrobi się...bądźmy łaskawi - 4,5 - 5 godzin. Mamy
materiał, wracamy do domu, w baku woda, fotograf przecież ma przywileje,
nie tankuje na stacji. Dom fotografa też jest inny - sprząta się
sam...wróóóć, on kompletnie nie absorbuje zanieczyszczeń, więc nie ma
potrzeby go oporządzać...Dzieci fotografów, grafików itd, od
najmłodszych lat, potrafią już o siebie zadbać, nie wyłączając
przygotowania posiłków...Zrzucamy nasze " szoty"...Godzinna sesja w plenerze, w przeliczeniu na klatki - w dziesiątkach.
Wybieramy...zaznaczmy...obrabiamy. Jako, że jak wspomniałam, jesteśmy
wyjątkowi. Program graficzny nie ma miesięcznego abonamentu...nie dla nas
:) Wrzucamy zdjęcia do " darmowego " programu i zaczynamy się
relaksować, przy pieczołowicie wyselekcjonowanej liście utworów. Jeśli
mamy dzieci, to jak nadmieniłam - to NASZE dzieci, wyjątkowe ;) mówią
szeptem, znikają z naszej przestrzeni, nie zakłócają naszego
spokoju...Na jedno zdjęcie X minut, wszystko zależy od ilości poprawek
jakie należy nanieść...Przy 5 minutach na zdjęcie, w godzinę mamy ich
12, 2 godziny - 24 i tak dalej i tak dalej...Ale zaraz, zaraz - 8
godzinny czas pracy powoli dobiega końca...Materiał nie jest skończony - nie ma znaczenia, klient zrozumie ;) Nie pijemy, nie jemy, żyjemy
dzięki promieniom słonecznym, a energię pozyskujemy z przestrzeni
kosmicznej. Skończyliśmy materiał ( zakładam jednak, że się udało ),
miniatury wysyłamy do klienta...czekamy na dokonanie wyboru. Ile czekamy
? ile trzeba :) Mamy to...wysyłamy do druku, czekamy. Pamiętajcie,
że JESTEŚMY WYJĄTKOWI :) nie płacimy za przesyłkę, za opakowanie, za
dowóz, reasumując - "szlachta nie płaci za nic" :) THE END.
Zdjęcia. wiemy już, że robią się same, a co wchodzi w ich części składowe ? Amortyzacja sprzętu,
pojazdu, paliwo, szkolenia, nocleg, abonament miesięczny, itp. dalej - wydruk. No właśnie, co z nim...dlaczego
proponujemy wydruk ? " na pewno zarabiająi na wydruku" :)). W sytuacji, kiedy na naszym podglądzie kolor czerwony jest czerwony, zieleń jest
zielenią, a lazur, lazurowy - mój wydruk te kolory zachowa. Dlatego też wręczam
Wam lazurowy lazur :) i wiem, że w świat nie pójdzie informacja, " że
zdjęcie do wyjątkowych nie należy, ze względu na kolory :)
Jeśli
jesteśmy wziętymi fotografami, na dzień kolejny mamy przewidzianą
następną sesję...cały proces twórczy zaczyna się od nowa...z otrzymanym w ramach rozwoju twórczych jednostek sprzętem, jedziemy na kolejną
sesje... :)
Ta dauuuu ;)...Dla tych, którzy poświęcili swój cenny
czas i przebrnęli przez powyższą treść - duże brawa :) W celu rozwiania
wątpliwości. Bycie fotografem, kreowanie, tworzenie, gimnastykowanie się
w celu uzyskania najlepszego kadru, zaciskanie zębów mimo .....to
wszystko jest cudowne. Bywa, że świecą mi się oczy, kiedy widziałam
jedno, a w kadrze pojawiły się dodatkowe emocje...element nieoczywisty, a tak ważny...Są też historie, gdzie jestem przekonana, że klatka będzie
nietuzinkowa, a po zrzuceniu na dysk komputera, okazuje się, że jej
magia wymaga jednak podrasowania...To nie jest "żalpost". Gwoli
ścisłości...za chleb płacimy tyle co wszyscy...za masło - również :).